Poniedziałkowa noc.

Wyjątkowo ciepły wieczór. Powietrze delikatnie wdziera się do pokoju przez otwarte okno.

Rozluźnienie spowodowane winem trwa.

Powinnam czuć się dobrze. A czuję smutek.

Od jakiegoś czasu to nieodłączny towarzysz. Zadomowił się skubany. Przyniósł swoje rzeczy, włożył szczoteczkę do kubka. Buty ustawia obok moich.

To niezbyt chciany gość. Narazie niewypraszalny.

Otula mnie czasem tak, że brakuje mi tchu.

Męczy mnie. Sprawia, że chodzę wcześniej spać. Nie daje mi cieszyć się chwilą.

Zmusza mnie do pozostania w łóżku przez cały dzień. Tak bez ludzi.

Jeden dzień bez ludzi.

Przez niego mam załzawione oczy.

Deformuje rzeczywistość.

A może pomaga mi widzieć rzeczy takimi jakimi są? Bez euforii, ekscytacji.

Miesza w głowie.

Noszę go na plecach cały czas. Ciężki jest, więc się nieco garbie.

 

Przyczyny?  Te nazwane i nienazwane. Te do poczucia i te do opisania.

Mam nieodparte wrażenie, że nie mam swojego miejsca na tym świecie…

Za dużo czuję… Za mocno czuję.

Smutku, zostaw mnie już w spokoju.

„A gdyby choć raz, na całe jedno życie,
jedno życzenie się spełniło.
Mogę to skrycie szeptać, mogę krzyczeć,
tak bardzo życzę ci by to ożyło.

Śniło mi się, że to już jest ten czas,
zatrzymał się jak na życzenie świat.
A gdyby choć raz, na całe jedno życie..
przecież powinno być dobrze choć raz!”

Zamykam oczy…

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>